• Nasz człowiek w Londynie. Zbyszek Strzelczyk pobiegnie z ogniem olimpijskim!

    przez  • 13 maja 2012 • Na luzie, Sport, Wydarzenia • 0 Komentarzy

    Zaraz po zakończeniu turnieju EURO2012 wszystkich kibiców czeka kolejna, wielka impreza sportowa, czyli Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Mamy kilku medalowych pewniaków, kilku sportowców określanych mianem „czarnych koni”, ale mamy również „naszego człowieka” w Londynie.

    Naszego, czyli kozieniczanina Zbyszka Strzelczyka.

    Nie, Zbyszek nie będzie walczył o medale, nie jest również trenerem ani żadnym działaczem sportowym. Jego wizyta na Wyspach będzie jednak wyjątkowa, bo jako członek bardzo wąskiej, wyłonionej w drodze konkursu polskiej delegacji, pobiegnie w Londynie z… ogniem olimpijskim! Zbyszek Strzelczyk ma 26 lat, urodził się w Kozienicach, gdzie ukończył technikum mechaniczne w Zespole Szkół Zawodowych. Obecnie jest absolwentem Politechniki Częstochowskiej i pomieszkuje gdzieś pod Jasną Górą, ale Kozienice odwiedza w każdej wolnej chwili.

    Sama historia, mimo, że ciekawa, ma jednak dodatkowy smaczek. Zbyszek trafił do polskiej sztafety olimpijskiej jako laureat konkursu Samsunga. W skrócie polegał on na tym, że każdy, kto chciał pobiec z ogniem olimpijskim musiał wymyślić jakiś dobry powód, dlaczego miałby to być akurat on. No i Zbyszek Strzelczyk wymyślił. Konkretnie wpadł na pomysł, że choruje na… „syndrom niedobiegania”. Zakręcona historia!

    – Konkurs organizowany był na Facebooku we wrześniu zeszłego roku przez firmę Samsung, która jest światowym sponsorem Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem informację o konkursie, wydawało mi się, że to strata czasu. Pomyślałem jednak, że bieg w takiej sztafecie to piękna przygoda na całe życie – mówi Zbyszek Strzelczyk. – Pomysł z chorobą wyszedł sam z siebie. Domyślałem się, że jury trzeba będzie zaskoczyć jakąś fajną, nietypową odpowiedzią. Wymyśliłem więc historyjkę z chorobą. W skrócie choroba polegała na tym, że ciągle muszę biegać, a gdy tego nie robię, jestem bardzo zestresowany, pocę się, a nogi mi drętwieją. Lekarz stwierdza więc u mnie „syndrom niedobiegania” i według niego pierwszym krokiem do odzyskania zdrowia jest udział w sztafecie z ogniem olimpijskim. Historia widocznie spodobała się jury i znalazłem się w szczęśliwej osiemnastce. Nie spodziewałem się jednak, że wygram. Było to totalne zaskoczenie. Kiedy odebrałem wiadomość mailową o treści „Gratulujemy! Pobiegniesz z ogniem olimpijskim!” włosy zjeżyły mi się na głowie. Tak naprawdę to, że pobiegnę w sztafecie dotarło do mnie dopiero w kwietniu, na konferencji prasowej w Centrum Olimpijskim w Warszawie – dodaje.

    Przyznacie, że historyjka z „syndromem niedobiegania” jest przednia? Nie wiemy, co wymyślili pozostali laureaci, ale w przypadku Zbyszka Strzelczyka werdykt jury w ogóle nas nie dziwi. Szkoda, że ogień olimpijski poniesie tak wąskie grono osób, bo coś nam się zdaje, że taka kuracja przydałaby się sporej ilości cierpiących na „syndrom niedobiegania” piłkarzy polskiej ekstraklasy!

    Zbyszek Strzelczyk pobiegnie jednak w zacnym towarzystwie m.in. Mariusza Czerkawskiego, Artura Partyki, Przemysława Babiarza, Jana Meli, Beaty Pawlikowskiej, Michała Żebrowskiego, czy Marty Żmudy-Trzebiatowskiej. – Do Londynu wylatujemy 19, a wracamy 22 lipca. Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Pierwsza pobiegnie 20, a druga 21 lipca. Ja pobiegnę 20 lipca w miejscowości Chatham pod Londynem. Nie będziemy jednak przekazywać płomienia między sobą, ponieważ zostaliśmy porozrzucani, w większości pojedynczo, po różnych miejscowościach. W mojej grupie w Chatham jest m.in. 72-latek oraz 13-latek z Wysp. Cały harmonogram sztafety można śledzić na oficjalnej stronie Igrzysk Olimpijskich w Londynie – opowiada Zbyszek Strzelczyk.

    Co ciekawe, dzięki Samsungowi każdy z członków polskiej sztafety otrzyma na własność pochodnię, z którą będzie biegł, więc uczestnikom biegu pozostanie fajna pamiątka. – Oczywiście moglibyśmy zakupić je sami, ale wiązałoby się to z kosztem około 200 funtów – śmieje się kozieniczanin.

    Fajna sprawa, ciekawe story, wielkie przeżycie. Gratulujemy! Obecnie Zbyszek Strzelczyk przygotowuje się do wyjazdu, a my ze swej strony przypominamy: nie zapomnij o zabraniu do Londynu kamyka z Jasnej Góry!

    Komentarze

    O serwisie

    Jesteśmy grupą niezależnych dziennikarzy, której sprawy Kozienic nie są obojętne. Z uwagą śledzimy lokalną politykę, przyglądamy się problemom z jakimi borykają się nasza rodzina, sąsiedzi i znajomi. Cieszymy się z sukcesów sportowych i wkurzamy z powodu dziurawych ulic. Nie mamy sformalizowanej redakcji. Zajmujemy się różnymi rzeczami, a ten serwis jest naszą oddolną inicjatywą. Jest tworzony przez kozieniczan i dla kozieniczan.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *