• Naszym zdaniem: Imprezowy weekend w Kozienicach

    przez  • 29 sierpnia 2012 • Filmy, Kultura, Multimedia, Opinie, Wydarzenia • 1 Komentarz

    Miniony weekend w Kozienicach upłynął pod znakiem imprez kulturalnych. Jak mawia dzisiejsza młodzież – było grubo. Już dawno nie byliśmy świadkami aż tylu ciekawych wydarzeń kulturalnych w ciągu zaledwie trzech dni. Co cieszy tym bardziej, że przecież nie jest to rok wyborczy, prawda? I chociaż wolelibyśmy, żeby było z nieco mniejszym przytupem, ale częściej, zamiast tylko raz do roku z grubej rury, to cieszmy się z tego, co jest.

    Do rzeczy.

    W piątek na scenie kozienickiego amfiteatru pozamiatał Kabaret Neonówka wraz z zespołem Żarówki. Większość skeczów wszyscy dobrze znali, ale zabawa była przednia. Neonówka zaprezentowała bezbłędny program zakończony kultowym, improwizowanym skeczem o Polakach w niebie. Kto nie dotrwał do tego momentu, ten niech żałuje, bo stracił przynajmniej połowę wartości występu. A trochę takich osób było, co Radek Bielecki skomentował ze sceny ironicznym „a gdzie Wy idziecie, przecież jeszcze nie koniec, na autobus się spieszycie?!” Taka tam lekka, bezbolesna szpila i oko puszczone w stronę części kozienickiej publiczności. Chłopaki z Neonówki w dziesiątkę trafili też z tą „autostradą do Kozienic”. Biorąc pod uwagę brak jakiegokolwiek zainteresowania ze strony Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (oraz najwyraźniej kiepskie lobby w wykonaniu lokalnych i regionalnych parlamentarzystów!) remontem drogi krajowej nr 79 na odcinku z Kozienic do Ryczywołu, a także kończące się powoli terminy pozwoleń na budowę, pozostaje nam już chyba tylko liczyć na boską interwencję. To jednak temat na osobny artykuł.

    W piątek odbyły się również finały 10. Jubileuszowego Festiwalu im. Bogusława Klimczuka. Ścisła siódemka finalistów zaprezentowała się publiczności dzień później, tuż przed koncertem zespołu T. Love. Grand Prix zgarnęła Monika Mioduszewska z Łodzi, która brawurowo wykonała świetny kawałek Brodki „Granda”. Potem na scenie pojawił się już Muniek Staszczyk z ekipą. I był to najlepszy koncert w Kozienicach od lat! Jakże inna atmosfera panuje podczas koncertu tej klasy łączącej pokolenia legendy, od tej, jaka wisi w powietrzu podczas gościnnych występów gwiazdek jednego, góra dwóch sezonów, które przecież w ostatnich latach zdarzały się dosyć często. Podobno „na mieście” pojawiły się komentarze, że T. Love dał ciała, bo grali tylko nowe kawałki. To my chyba byliśmy na innym koncercie. Być może gdy się wychodzi z amfitatru po pięciu zagranych utworach, opowiada się później takie głupoty? Był „Bóg”, „Potrzebuję wczoraj”, był „King”, było „I love you”, była wreszcie „Warszawa”. A kiedy na koniec wybrzmiał „The Passenger” Iggy’ego Popa, kozienicki amfiteatr odleciał niczym katowicki Spodek. Czego chcieć więcej? Świeże utwory T. Love również dały radę i są zwiastunem świetnego, nowego albumu.

    W tzw. międzyczasie wystąpił również zespół Partita. Ten element drugiego dnia Festiwalu był jak niepasujący element całej reszty. Być może nie mamy racji, ale powiemy jak jurorzy „X-Factora” – „jesteśmy na „NIE!” Naszym zdaniem, jeżeli ktoś już miał przypomnieć największe hity skomponowane przez Bogusława Klimczuka, to powinien to być np. zespół incarNations, który zamiast grać na pół-zamkniętej uroczystości z okazji inauguracji Stolicy Kultury Mazowsza, mógłby zaprezentować się szerszej publiczności i wykonać takiego „Rudego Rydza” ze swoim folkowym zacięciem. Pojawiłby się „element kozienicki” w postaci Wojtka Krzaka, a przy okazji uniknięto by sztampowego wypełniacza, grającego „na żywo z dyskietki”. Naprawdę, kozienicki Festiwal ma bardzo fajny klimat i ten charakterystyczny, lekko jazzujący sznyt. Aż szkoda go psuć. Zdajemy sobie sprawę, że Partita to legenda „tamtych lat” i „dla każdego coś miłego”, ale nasze zdanie jest takie, a nie inne.

    Podsumowując, organizatorzy Festiwalu zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko. Czy za rok uda im się ją przeskoczyć? Taką mamy nadzieję. A skoro w Kozienicach mógł wreszcie zagrać T. Love, to może na kolejną edycję Festiwalu zaprosimy jeszcze większą legendę, przy której muzyce świetnie bawią się kolejne pokolenia Polaków? Jak chociażby w tym roku w Opolu:

    Krótko mówiąc – organizatorzy, idźcie tą drogą!

    W niedzielę na stadionie w Kozienicach odbyły się natomiast Dożynki Wojewódzkie. Furorę wśród publiczności zrobiła zapowiadana przez nas gwiazda imprezy, czyli Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca Mazowsze. My czekaliśmy głównie na występ Kabaretu LIMO. Powiemy krótko – Abelard Giza i spółka na żywo są świetni! Po koncercie zapytaliśmy członków kabaretu, czy takie plenerowe imprezy nie gryzą się z ich „jadącym po bandzie” programem, pełnym improwizowanych scenek z elementami stand-up’u. – Interakcja z publicznością jest wyznacznikiem tego, czy ta publiczność chce wejść w „nasz świat”. W Kozienicach się to udało, pod tym względem było bardzo fajnie – mówił Abelard Giza. – Jeżeli chodzi o naszą „jazdę po bandzie”, to stosujemy coś w rodzaju autocenzury. Wiemy, co i kiedy możemy powiedzieć. Na razie nie ma w polskim społeczeństwie takiego luzu, jak np. w wychowanej na Monty Pythonie Wielkiej Brytanii. Ludzie często obrażają się na słowa, ale nie „chwytają” ich kontekstu. Po części jest to wina telewizji, z którą my też mieliśmy swego czasu pewne przejścia – stwierdził lider Kabaretu LIMO. My z chęcią jeszcze raz obejrzelibyśmy występ Abelarda Gizy, już w nieco innych okolicznościach przyrody, np. w Kozienickim Domu Kultury w ramach objazdowego projektu „Stand-up Bez Cenzury”.

    Imprezę dożynkową zakończył koncert zespołu Sumptuastic, ale z powodu ponad godzinnego opóźnienia w programie zdążyliśmy na niego jedynie rzucić okiem.

    Koniec końców był to bardzo pozytywny weekend. Muzycy T. Love oraz Abelard Giza byli chyba tego samego zdania, czemu dali wyraz w swoich wpisach na Facebooku – tutaj i tutaj. Nam pozostaje czekać na kolejne, kozienickie imprezy. Następna już w najbliższą sobotę w amfiteatrze – Dzień Energetyka połączony z Pożegnaniem Lata. Wystąpią m.in. zespoły Bracia oraz Perfect, a także Kabaret Młodych Panów. Wybieracie się?

    Komentarze

    O serwisie

    Jesteśmy grupą niezależnych dziennikarzy, której sprawy Kozienic nie są obojętne. Z uwagą śledzimy lokalną politykę, przyglądamy się problemom z jakimi borykają się nasza rodzina, sąsiedzi i znajomi. Cieszymy się z sukcesów sportowych i wkurzamy z powodu dziurawych ulic. Nie mamy sformalizowanej redakcji. Zajmujemy się różnymi rzeczami, a ten serwis jest naszą oddolną inicjatywą. Jest tworzony przez kozieniczan i dla kozieniczan.

    1 komentarz do Naszym zdaniem: Imprezowy weekend w Kozienicach

    1. Hubert
      29 sierpnia 2012 o godz. 17:01

      Jeśli chcecie legendę zaproście Szuwara przyjdzie wam na niego 3/4 młodzieży kozienickiej jak nie więcej 😉

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *