• Kto pogrzebał MG MZKS Kozienice i dlaczego Witold Mroziewski?

    przez  • 5 września 2012 • Sport, Wydarzenia • 4 komentarze

    W polskim futbolu trwa smuta. Entuzjazm po EURO 2012 zniknął, wszystkie kluby tradycyjnie pożegnały się z europejskimi pucharami już po rundach wstępnych, a reprezentacja skompromitowała się porażką z Estonią. W efekcie żadna telewizja nie chce pokazywać wyczynów naszych kopaczy, ale również mało który kibic chce ich jeszcze oglądać. Polska piłka nożna leży na łopatkach. Cofnijmy się więc na chwilę w czasie i przyjrzyjmy się, jak wyglądał upadek klubu, któremu wszyscy w Kozienicach kibicowaliśmy.

    Jak to się stało, że MG MZKS Kozienice zniknął z piłkarskiej mapy Polski?

    To była smutna jesień dla kozienickiego futbolu. III-ligowy wówczas MG MZKS zajmował po rundzie jesiennej jedną z ostatnich pozycji w tabeli, a widoki na przyszłość nie były optymistyczne. Zespołowi bardzo wyraźnie groził spadek na czwarty poziom rozgrywek. I wtedy przyszedł ON. Prawdziwy ratownik, Witold Mroziewski.

    Władze klubu za wszelką cenę postanowiły zapewnić drużynie III-ligowy byt. Sięgnięto po Mroziewskiego, który w Kozienicach nie był bardzo znany. Jak się później okazało, zapamiętano go jednak na długo…

    13 listopada 2004 roku ligowy mecz z ŁKS Łomża zbiegł się z otwarciem nowego stadionu. Goście dobrze wiedzieli, kto zasiada na ławce trenerskiej MG MZKS. Kilku z nich miało bowiem okazję trenować pod okiem Mroziewskiego w Jagiellonii Białystok, lecz szkoleniowiec najzwyczajniej w świecie ich „odpalił”. Motywacji więc im nie zabrakło, mecz zakończył się remisem 1:1, a piłkarze ŁKS (na zdjęciu ówczesny bramkarz łomżan, Kamil Ulman) pokazali koszulki z prześmiewczym napisem „Kozienicom gratulujemy Mroza”. Większość kibiców nie zdawała sobie wówczas sprawy z rzeczywistego znaczenia tejże wiadomości…

    W przerwie zimowej do Kozienic napłynęła szeroka fala doświadczonych piłkarzy. Piotr Cetnarowicz, Marcin Danielewicz, Artur Holewiński, Piotr Najewski… To była ekipa, której powierzono zadanie utrzymania III ligi dla MG MZKS. Sobie tylko znanymi sposobami cel udało się osiągnąć, ale tuż po zakończeniu sezonu wszyscy wyżej wymienieni zawodnicy odeszli z klubu. W kasie zabrakło bowiem środków na utrzymanie ich drogich kontraktów. Umowy z nimi zawarte okazały się być gwoździem do trumny MG MZKS. W kolejnym sezonie zespół cudem dokończył rozgrywki, a żywota dokonał jesienią 2006 r. Mroziewskiego w Kozienicach już dawno nie było.

    Trener przeniósł się bowiem do Mazowsza Grójec, a następnie Radomiaka Radom. Pomimo dobrych wyników można zaryzykować stwierdzenie, że był grabarzem tych klubów. Zagadka: czy można uznać za przypadek fakt, iż kolejne kluby, w których pracował Mroziewski, po pewnym czasie znajdowały się w stanie totalnej nędzy? Prześledźmy karierę szkoleniowca i losy klubów, w których pracował po odejściu z MG MZKS (kolejno: lata pracy Mroziewskiego, klub, dalsze losy):

    2004-2005 – MG MZKS Kozienice – w 2006 roku klub przestaje istnieć i znika z piłkarskiej mapy Polski;
    2005-2006 – Mazowsze Grójec – w 2009 roku klub po dwóch latach dogorywania w III lidze spada na czwarty poziom rozgrywek, na którym pozostaje do dziś;
    2006 – Radomiak Radom – w 2008 roku klub ogłasza upadłość stowarzyszenia, nowa spółka akcyjna zaczyna grę w IV lidze;
    2006-2007 – Odra Opole – w 2009 roku klub nie otrzymał licencji na grę w I lidze i nie był w stanie spłacić zaległości finansowych, wskutek czego ogłoszono upadłość;
    2008 – ŁKS Łomża – po rundzie wiosennej do klubu wchodzi kurator, klub upada coraz niżej, ląduje w IV lidze w katastrofalnej kondycji finansowej, obecnie występuje w III lidze;
    2008-2010 – Pogoń Łapy – bez spektakularnego upadku;
    2010-2011 – Sokół Sokółka – w trakcie rundy jesiennej sezonu 2011/2012 Sokół wycofuje się z rozgrywek II ligi.

    Wnioski każdy może wyciągnąć samodzielnie. Po odejściu trenera Mroziewskiego z Kozienic i bliższym przyjrzeniu się sytuacji, postanowiłem zadać mu kilka pytań dotyczących jego pracy w MG MZKS. Początkowo zgodził się bez problemów, ale interesujące mnie kwestie były chyba zbyt ostre, gdyż kilkanaście dni później otrzymałem list, w którym przeczytałem:

    A o futbolu Mroziewski rozmawiać lubi. Jego talent dostrzegli też prokuratorzy z Wrocławia, którzy poprosili o kilka ciekawych opowieści. I chyba nikogo nie dziwi, że do stolicy Dolnego Śląska pojechał z trenerem również niejaki Marcin D.

    Aktualnie trener Mroziewski pozostaje bez pracy, natomiast jego ulubiony zawodnik, Marcin Danielewicz, zakończył karierę. Czy jeszcze o nich usłyszymy?

    Emil Kopański

    Komentarze

    O serwisie

    Jesteśmy grupą niezależnych dziennikarzy, której sprawy Kozienic nie są obojętne. Z uwagą śledzimy lokalną politykę, przyglądamy się problemom z jakimi borykają się nasza rodzina, sąsiedzi i znajomi. Cieszymy się z sukcesów sportowych i wkurzamy z powodu dziurawych ulic. Nie mamy sformalizowanej redakcji. Zajmujemy się różnymi rzeczami, a ten serwis jest naszą oddolną inicjatywą. Jest tworzony przez kozieniczan i dla kozieniczan.

    4 komentarzy do Kto pogrzebał MG MZKS Kozienice i dlaczego Witold Mroziewski?

    1. CBL
      5 września 2012 o godz. 21:08

      KOZAK ARTYKUŁ, NIESTETY SAMA PRAWDA !!!
      JA JEDYNIE EMILOWI MOGE ZADROSCIC AUTOGRAFU WRAZ ZE ZDJECIEM JAKA NIE JAKI WITOLD M. PRZESLAL W LISCIE. HAHAHAHA

    2. Kamil
      6 września 2012 o godz. 09:41

      Wydaje mi się, że do tego wszystkiego przyczynił się również Sałek i jego kompletny brak zdolności menagerskich… wystarczyło zamiast wówczas kupować mecze, zainwestować w naszą młodzież. Mieliśmy wtedy naprawdę kilku bardzo fajnych chłopaków i klub może nie upadł by tak nisko… i nie było by dziś dwóch tworów piłkarskich w takim małym mieście…

      • mdib
        6 września 2012 o godz. 18:01

        popieram wypowiedź poprzednika

    3. onet
      4 października 2012 o godz. 15:15

      Taki sobie ten artykuł, dużo domysłów a brak rzetelnych danych. Nie chcę bronić Mroziewskiego ale to zarząd go wybrał i zarząd za to odpowiada. Na tamte czasy klub, już dawno chylił się ku upadkowi, Elko nie dawało ani grosza, miasto też się wycofało (podobno nie mogli finansować długu klubu…cokolwiek by to nie znaczyło) pomimo że padały obietnice i zapewnienia z ich strony… A tak prawdę mówiąc to pseudo przyjaciół kozienickiej piłki było o wiele więcej..podam tylko inicjały a Wy sobie dopowiedzcie W.T, J.M, K.S

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *