• Fenomen kontrkultury w Kozienicach do dziś funkcjonuje, chociaż w książkach nie ma o nim ani słowa – wywiad z członkiem zespołu O.H.O. i autorem strony Kultura Alternatywna Kozienic

    przez  • 6 sierpnia 2013 • Filmy, Historia, Kultura, Multimedia, Wydarzenia, Wywiady • 2 komentarze

    W połowie lat 90-tych ich teledysk, jedyny zrealizowany przez „Kronikę Kozienicką”, wywołał oburzenie. To były czasy, kiedy z okien Kozienickiego Domu Kultury słychać było punk, a w ramach festiwalu Hyde Punk szeroko rozumiana alternatywa była masowo obecna nie tylko na ulicach Kozienic. Był bunt, uliczne wojenki, a przede wszystkim masa dobrej muzyki. Kozienickie mury do dzisiaj zdobione są napisami z tamtych czasów. Ktoś wie, gdzie znajduje się np. słynne „O.H.O. Power”? Dzisiaj jeden z członków kapeli O.H.O. (Orkiestra Hanki Ordonówny), bo o niej mowa, przywraca pamięć o kulturze alternatywnej Kozienic i próbuje odnaleźć dla niej należne miejsce w świadomości odbiorców. Prowadzi popularny, facebookowy fanpage Kultura Alternatywna Kozienic, publikując na nim niezliczone ilości zdjęć z tamtego okresu. Jego archiwum wydaje się nie mieć końca, a czytelnicy przysyłają kolejne fotografie. Uważa, że kozienicka alternatywa została niesłusznie zapomniana i zapowiada wydanie książki na ten temat. – W publikacjach na temat kultury Kozienic nie ma ani słowa o kulturze alternatywnej, o młodych kozienickich muzykach, poetach, czy rysownikach. To wysoce niesprawiedliwe, bo jak pokazuje strona Kultura Alternatywna Kozienic było i jest ich dużo. Co ciekawe, wszyscy działają i tworzą bez wsparcia jakichkolwiek instytucji kulturalnych, czy samorządowych. Czas na to, by tę całą pozainstytucjonalną działalność opisać – mówi. Wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi, ale on sam póki co chce pozostać anonimowy. O kulturze alternatywnej Kozienic rozmawiamy z członkiem nieistniejącej kapeli O.H.O.

    Kiedy powstał teledysk do utworu „Ciało i krew” O.H.O. w Kozienicach wybuchło powszechne oburzenie. Niedawno w naszym mieście gościł ks. Adam Boniecki. Przydałby się Wam w 1995 r.?

    KAK: Jestem pewien, że wtedy ks. Boniecki nie stanąłby po stronie oburzonych, tylko po naszej.

    Kto wówczas krzyczał najgłośniej?

    Teledysk „Ciało i krew” został zrealizowany m.in. z nakręconych przez nas materiałów z kozienickich meczów piłkarskich. Za kamerą stał wówczas pracownik Domu Kultury, który podobno miał spore nieprzyjemności po publikacji w „Kronice”. Tekst i przekaz utworu został opacznie zrozumiany, rozdzwoniły się telefony od „religijnej” części społeczności Kozienic. Dom Kultury zorganizował nawet specjalne spotkanie – dyskusję na temat teledysku. Przyszło parę osób, no i rozmawialiśmy… Zarzucano nam obrazę uczuć religijnych, a myśmy otrzymali zgodę od ówczesnego proboszcza na zdjęcia w kościele p.w. Św. Krzyża. Chcieliśmy tylko przedstawić fałszywe rozumienie religii. Zresztą oglądając teledysk każdy sam może sobie wyrobić opinię na ten temat. Dziś przez wielu religia rozumiana jest tak samo, jak to zostało opisane w tekście.

    Teledysk okazał się jednocześnie ostatnim w dorobku kapeli…

    … i ostatnim zrealizowanym przez „Kronikę Kozienicką”.

    Nie pojechaliście za bardzo po bandzie? Od progu uderzyliście z grubej rury tematyką krzyża, religii i przemocy. Ostro, jak na nasze miasteczko, gdzie wszyscy wszystkich znają.

    Szlaki ktoś musiał przetrzeć, ale my naprawdę nie widzieliśmy w tym teledysku niczego szokującego. Opisywaliśmy tylko to, co widzieliśmy na co dzień w naszym mieście. Stąd tematyka bezsensownej przemocy na meczach, bandytki i wszystkiego tego, co nam się wtedy nie podobało. Nie chcieliśmy nikogo obrażać, ale pokazać, co jest nie tak w religijnym poniekąd społeczeństwie.

    Gdybyś dzisiaj był o te 18 lat młodszy i miał nagrać sztandarowy utwór i teledysk O.H.O., to również byłyby to „Ciało i krew”?

    Myślę, że tak. Nic się nie zmieniło w tym względzie, religia nadal traktowana jest bardzo powierzchownie.

    Obserwujesz dzisiaj w Kozienicach jakieś przejawy buntu?

    Każde młode pokolenie na swój sposób buntuje się wobec zastanej rzeczywistości. Konflikt pokoleń istnieje bez względu na systemy polityczne. Zauważyłem, że teraz muzyka hip-hopowa zagospodarowała młodzieżowy bunt. I bardzo fajnie, że ten bunt znajduje ujście w tworzeniu muzyki. Niestety, jest też całkiem sporo młodych konformistów z roszczeniowym i konsumpcyjnym podejściem do życia. Szkoda, bo młoda energia jest w ten sposób marnowana…

    A Wy chodziliście na wybory?

    Wtedy politycy, państwo i szkoła byli tylko naszymi ciemiężycielami. Czy to w poprzednim, czy w późniejszym ustroju. Nasze pokolenie było pokoleniem zmian ustrojowych. Ale oczywiście kiedy osiągnęliśmy pełnoletniość, to na wybory chodziliśmy.

    Przejdźmy do Kultury Alternatywnej Kozienic. Gdzieś na Facebooku przeczytaliśmy Twoją wypowiedź na temat subkultur obecnych w naszym mieście na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Było tego sporo i jak na tak mały ośrodek, jak Kozienice, powstawało stosunkowo wiele zespołów. Czy Twoim zdaniem Kozienice były unikalnym miejscem pod tym względem? Skąd to się brało?

    Fenomenem jest fakt, że w tak małym mieście, jak Kozienice, rozwinęło się tyle subkultur młodzieżowych. Domeną tworzenia i funkcjonowania zamkniętych środowisk subkulturowych są wielkie miasta. Pozwalają one nie tylko na szybki dostęp do wszelkich nowości, ale w większym stopniu zapewniają także anonimowość, co jest niezbędne do rozwoju jakiejkolwiek kontrkultury. Społeczeństwa wielkomiejskie są również bardziej tolerancyjne. Nie ma co się oszukiwać – w naszym mieście nie było przyzwolenia na „inność”. Jeśli ktoś pamięta, co działo się w szkołach, czy co robili milicjanci, a później policjanci na początku lat 90-tych, to wyłania się z tego dosyć dramatyczny obraz.

    Jest wiele przyczyn takiego rozkwitu i postępującego buntu kontrkulturowego w naszym mieście. Wysyp zespołów rockowych w latach 90-tych nie ma porównania w żadnym z innych miast tej wielkości, co Kozienice. Poza ruchem nazi skinów w naszym mieście funkcjonowały wszystkie możliwe subkultury. Od ruchu punk jeszcze w latach 80-tych, po metalowców na początku 90-tych, a także depeszów, hardcore’owców, grindcore’owców, czy grunge’owców. Widziano także skate’ów, raperów i hiphopowców. Myślę, że naszemu miastu nieobce są też ruchy hippisowskie, czy gitowskie z lat 70-tych.

    Przedstawiciele której subkultury byli wówczas najbardziej widoczni na ulicach?

    Najbardziej widoczni byli depeszowcy i punkowcy wspólnie z metalowcami. Zresztą, delikatnie mówiąc, nie za bardzo się lubili. Dochodziło do potyczek na ulicach miasta. Wszystkie te grupy były jednak liczne i dobrze zorganizowane, o czym świadczą koncerty, spotkania, czy organizowane w Kozienicach zloty, a także powoli zbierana dokumentacja z ich działalności na stronie Kultury Alternatywnej Kozienic. Fenomen naszego miasta, naszej małej społeczności i kultury tworzonej poza oficjalnymi ośrodkami do dziś funkcjonuje.

    Ludzie miło wspominają tamte czasy? Dostajesz sporo zdjęć na stronę.

    Zawsze miło jest powspominać beztroskie lata młodości. Strona ma prawie 600 fanów i wielu komentujących kolejne wpisy. Część z nich odnajduje się na zdjęciach, czy przypomina sobie zdarzenia i miejsca z tamtych lat. Dostałem sporo materiałów od kolegów, sporo też mam swoich. Chcę przy okazji podziękować wszystkim tym, dzięki którym ta strona istnieje.

    Obiło się nam o uszy, że Kultura Alternatywna Kozienic ma szansę przerodzić się w szerszą publikację książkową. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

    W publikacjach na temat kultury Kozienic nie ma ani słowa o kulturze alternatywnej, o młodych kozienickich muzykach, poetach, czy rysownikach. To wysoce niesprawiedliwe, bo jak pokazuje strona Kultura Alternatywna Kozienic było i jest ich dużo. Co ciekawe, wszyscy działają i tworzą bez wsparcia jakichkolwiek instytucji kulturalnych, czy samorządowych. Czas na to, by tę całą pozainstytucjonalną działalność opisać. Szkoda, by to wszystko odeszło w zapomnienie. Chciałbym, by materiały ze strony ukazały się w publikacji książkowej. Szukam tylko kogoś, kto mi to fachowo poskłada.

    Kogo zdjęcie opublikowałbyś za 10 lat?

    Wszystkich tych, którzy teraz w domach i w garażach próbują tworzyć muzykę. Na pewno ich nie brakuje.

    Komentarze

    O serwisie

    Jesteśmy grupą niezależnych dziennikarzy, której sprawy Kozienic nie są obojętne. Z uwagą śledzimy lokalną politykę, przyglądamy się problemom z jakimi borykają się nasza rodzina, sąsiedzi i znajomi. Cieszymy się z sukcesów sportowych i wkurzamy z powodu dziurawych ulic. Nie mamy sformalizowanej redakcji. Zajmujemy się różnymi rzeczami, a ten serwis jest naszą oddolną inicjatywą. Jest tworzony przez kozieniczan i dla kozieniczan.

    2 komentarzy do Fenomen kontrkultury w Kozienicach do dziś funkcjonuje, chociaż w książkach nie ma o nim ani słowa – wywiad z członkiem zespołu O.H.O. i autorem strony Kultura Alternatywna Kozienic

    1. 7 sierpnia 2013 o godz. 11:09

      Fajnie, że w Kozienicach również funkcjonuje taka kultura. Trochę róznorodności i buntu jest zawsze potrzebne 🙂

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *