• „Serek” odchodzi, a następców nie widać. Co jest nie tak z piłką nożną w Kozienicach?

    przez  • 11 sierpnia 2013 • Opinie, Sport, Wydarzenia • 8 komentarzy

    Zawodnicy kozienickich klubów piłkarskich powoli kończą wakacje i wracają na ligowe boiska. Właśnie rusza nowy sezon, w którym nasze miasto, tak jak w poprzedniej kampanii reprezentować będą dwa kluby – czwartoligowa Energia Kozienice oraz występujący na poziomie A Klasy MKS Kozienice. Na wiosnę kozieniccy piłkarze nie rozpieszczali swoich kibiców. Zarówno Energia, jak i „żółto-zieloni” notowali wyniki dużo słabsze od oczekiwań. Zawodnicy Energii rundę jesienną zainaugurowali sobotnim meczem z beniaminkiem ligi Oskarem Przysucha, w którym… polegli 0:5. Ostatnio coraz częściej wśród sympatyków futbolu w naszym mieście pojawiają się pytania – co stało się z piłką nożną, która kiedyś była wizytówką Kozienic i jak przywrócić jej dawną świetność?

    Odpowiedź na to pytanie wydaje się być tylko jedna i jest nią szkolenie młodzieży.

    Coraz więcej jest głosów (także wśród trenerów piłkarskich), że szkolenie w Kozienicach musimy zacząć budować na nowo od zupełnych podstaw, gdyż ośrodki, z którymi jeszcze do niedawna bez problemu rywalizowaliśmy, najczęściej ogrywając je niemiłosiernie, dzisiaj „odjechały nam” na kilka długości. Kilka dni temu z Energią definitywnie pożegnały się dwie, niekwestionowane ikony kozienickiego futbolu, czyli Grzegorz Seremak i Edward Czaplarski. Klub uznał, że potrzebna jest zmiana pokoleniowa i podziękował im za grę. Nie oszukujmy się – kiedyś to musiało nastąpić. Problem w tym, że następców „Serka” i „Małego” na horyzoncie nie widać. Zamiast wychowanków, którymi kiedyś obsadzaliśmy cały region radomski, do Kozienic sprowadza się armię zaciężną z Radomia, Grójca, czy Białobrzegów. Klub pozyskał m.in. bramkarza Michała Domańskiego z Radomiaka, obrońcę Wojciecha Kupca i napastnika Daniela Ciupińskiego z Broni Radom, a także obrońcę Marcina Sikorskiego i pomocnika Michała Majewskiego z Pilicy Białobrzegi. Energię wzmocnili także pomocnik Mazowsza Grójec Bartosz Zawadzki oraz Michał Wasilewski z Polonii Iłża. W sumie w przerwie letniej Energia pożegnała się z aż 14 zawodnikami, sprowadzając w ich miejsce wymienionych wyżej piłkarzy. Nowe nabytki być może się sprawdzą (chociaż inauguracja wypadła fatalnie), ale klub grający na tym poziomie rozgrywek powinien przede wszystkim szkolić młodzież i opierać się na identyfikujących się ze swoją małą ojczyzną wychowankach, na których następnie zarabiałby, oddając ich na wypożyczenie lub sprzedając do innych, silniejszych klubów. W Kozienicach jest inaczej. Zamiast masowego szkolenia, którego końcowym efektem byłby sukces sportowy, obowiązuje zasada odwróconej piramidy. My nie szkolimy po to, żeby wygrywać, tylko sprowadzamy, bo… nie szkolimy. W efekcie doznajemy coraz bardziej druzgocących porażek, które powoli już wszystkim powszednieją.

    Co jest tego przyczyną?

    Z jednej strony zapewne niż demograficzny oraz fakt, że dzisiaj młody narybek nie garnie się do sportu tak masowo, jak kiedyś. Zamiast ciężkiego treningu w klubie woli rozegrać wielki mecz Barcelona-Real na PlayStation. – 15 lat temu na pierwsze zajęcia prowadzone na strzelnicy przyszła do mnie setka dzieciaków. Musiałem zrobić szybki konkurs żonglerki i podziękować tym, którzy wypadli najsłabiej. Dzisiaj, gdy pojawi się kilkanaście osób, to cieszymy się, że mamy grupę – mówi jeden z kozienickich trenerów.

    Ale frekwencja to tylko jedna strona medalu. Nie można zwalać na nią wszystkiego w sytuacji, gdy w innych miastach szkoli się młodych zawodników, aż miło. Przede wszystkim obecnie żaden szanujący się szkoleniowiec nie będzie trenował w lesie. – Taka praca mijałaby się z celem gdybym tylko wiedział, że gdzieś na Mazowszu nasi przyszli rywale trenują na równej płycie i za chwilę będą grać na zupełnie innym poziomie, niż my. Wszystko zaczyna się od infrastruktury – dodaje nasz rozmówca. A tej w Kozienicach brakuje.

    Burmistrz Tomasz Śmietanka na stronie Urzędu Miejskiego na jedno z pytań udzielił ostatnio następującej odpowiedzi:

    „Gmina Kozienice posiada doskonałe zaplecze rekreacyjno-sportowe wyposażone m.in. w sale gimnastyczne, halę sportową, basen, siłownię, centrum odnowy biologicznej, stadion sportowy z bieżnią lekkoatletyczną, boiska sportowe do piłki nożnej, boiska wielofunkcyjne, korty do tenisa ziemnego, place zabaw, jak również lodowisko”.

    Boiska sportowe do piłki nożnej… Cóż – nie możemy się z tym zgodzić.

    Jeszcze w przerwie zimowej pisaliśmy, że Energia wszystkie sparingi zmuszona była rozegrać na wyjeździe, gdyż w Kozienicach było to po prostu niemożliwe. Co ciekawe, piłkarze Energii raz w tygodniu jeździli również na treningi do Radomia. Formę szlifowali na obiektach tamtejszego MOSiR-u, gdyż tylko przy ul. Narutowicza znajdowało się boisko ze sztuczną nawierzchnią. W Kozienicach zajęcia prowadzone przez Pawła Potenta odbywały się w hali sportowej oraz na jednym z orlików. Wszyscy doskonale wiedzą, że są to półśrodki, a drużyna seniorów potrzebuje pełnowymiarowego boiska. Wiślana? Żaden poważny trener nie poszedłby wypasać tam owiec, a co dopiero trenować ludzi, którzy mają później za zadanie przyjąć piłkę, celnie ją podać i oddać strzał na bramkę przeciwnika. Na tym polega futbol, ale niestety – na boisku przy ul. Wiślanej zamiast gry w piłkę zawodnik ciągle musi się zastanawiać, czy aby na pewno futbolówka, kozłując na nierównej nawierzchni nie spowoduje przysłowiowego „urwania nogi” przez piłkarza, który akurat próbuje ją opanować. Takie szkolenie mija się z celem. Jeżeli ktoś mówi o „fantastycznym zapleczu piłkarskim w Kozienicach” i jednocześnie ma na myśli boisko przy ul. Wiślanej, to przykro nam, ale jest w bardzo dużym błędzie.

    Poza tym przyszłość tego obiektu jest dzisiaj dosyć niejasna. Chodzą słuchy, że boisko będzie funkcjonowało tylko do końca roku, a już dzisiaj w jego bezpośrednim sąsiedztwie, na terenach należących do nowego właściciela stadniny koni powstają działki budowlane.

    Póki co, najmłodsze grupy adeptów futbolu w Kozienicach trenują na orlikach, ale nieuchronnie zbliżają się do wieku juniora, kiedy będą musieli wybiec na pełnowymiarowe boisko trawiaste. Niestety, Kozienice poza płytą główną na stadionie przy ul. Sportowej nie dysponują odpowiednimi obiektami piłkarskimi, na których można byłoby kontynuować proces szkoleniowy młodego zawodnika. W ten sposób koło się zamyka i kolejne pokolenie młodych, kozienickich piłkarzy może zostać spisane na straty. Szkoleniowcy są zgodni – w naszym mieście potrzebna jest pełnowymiarowa płyta z prawdziwego zdarzenia. Nasi zawodnicy, idąc śladami chociażby Rafała Wolskiego z Głowaczowa mają szansę się wybić, ale należy zapewnić im podstawowe warunki do treningu. Wątpliwości w tej kwestii nie ma Paweł Rajn, jeden ze szkoleniowców grup młodzieżowych Energii. – Gdzieś jednak to szkolenie nam odjechało – dodaje jednocześnie.

    Sytuację krytycznie ocenia także Arkadiusz Mizera, trener i jednocześnie założyciel Akademii Piłkarskiej „Nasze Nadzieje” Kozienice. – W Kozienicach nie mamy obecnie ani jednej, pełnowymiarowej płyty z naturalną nawierzchnią, przeznaczonej do szkolenia dzieci i młodzieży – mówi.

    Również Michał Chmielewski z Energii stawia sprawę jasno i stwierdza, że boisko przy ul. Wiślanej w ogóle nie nadaje się do treningu piłkarskiego.

    Czy możemy mieć zatem jakiekolwiek nadzieje na piłkarski sukces w Kozienicach? Na dzień dzisiejszy infrastruktura i baza szkoleniowa w naszym mieście nie wyglądają najlepiej. Piłkarska reprezentacja Polski przed swoimi meczami coraz częściej udaje się na zgrupowania do Farmy Sielanka w Warce. To zaledwie „rzut beretem” od Kozienic, ale jeżeli chodzi o bazę szkoleniową dzielą nas lata świetlne. Miejmy nadzieję, że kozieniccy samorządowcy obserwują inne ośrodki i dostrzegają, że najlepszą formą promocji jest promocja poprzez sport, a przede wszystkim najpopularniejszy z nich, czyli piłkę nożną.

    Kilka miesięcy temu prasa lokalna informowała, że starostwo powiatowe wraz z urzędem miejskim planują w nowym roku szkolnym utworzyć w Zespole Szkół Nr 1 im. Legionów Polskich klasę sportową o profilu piłkarskim. Sam fakt, że na świecie tego typu rozwiązania powoli odchodzą do lamusa, a obecnie stawia się na organizację samodzielnych szkółek (klasy sportowe jako pierwsi wprowadzili światli krzewiciele kultury fizycznej w byłej NRD), byłby jeszcze do zaakceptowania. Najciekawsza wydaje się nam jednak odpowiedź na pytanie: gdzie uczniowie tej klasy mieliby na co dzień trenować, skoro plac przy ZS Nr 1, który jeszcze do niedawna przypominał boisko piłkarskie, dzisiaj jest porośnięty trawą po kolana i wygląda tak, jak na poniższym zdjęciu? Coś nam się wydaje, że raczej niecały miesiąc, jaki pozostał do końca wakacji to zbyt krótki okres na organizację w tym miejscu boiska treningowego.

    Obiło nam się także o uszy, że KCRiS zamierza przejąć boisko przy Publicznym Gimnazjum Nr 2 i być może uczynić z niego przyczółek dla rozpoczęcia procesu odbudowy futbolu w Kozienicach. Czy ten proces rzeczywiście zostanie zainicjowany i przede wszystkim – czy się powiedzie? Na to pytanie będziemy sobie mogli odpowiedzieć za 8-10 lat. Jeżeli zaś w porę nie otrząśniemy się ze złotego snu o piłkarskiej potędze w Kozienicach, to będzie tylko gorzej.

    Komentarze

    O serwisie

    Jesteśmy grupą niezależnych dziennikarzy, której sprawy Kozienic nie są obojętne. Z uwagą śledzimy lokalną politykę, przyglądamy się problemom z jakimi borykają się nasza rodzina, sąsiedzi i znajomi. Cieszymy się z sukcesów sportowych i wkurzamy z powodu dziurawych ulic. Nie mamy sformalizowanej redakcji. Zajmujemy się różnymi rzeczami, a ten serwis jest naszą oddolną inicjatywą. Jest tworzony przez kozieniczan i dla kozieniczan.

    8 komentarzy do „Serek” odchodzi, a następców nie widać. Co jest nie tak z piłką nożną w Kozienicach?

    1. Robert
      12 sierpnia 2013 o godz. 13:09

      Dodałbym jeszcze to że KCRiS limituje i mocno ogranicza dostęp do płyty głównej nawet pierwszemu zespołowi. Płyta jest na pokaz i właśnie taką funkcję spełnia najlepiej. Słynne stało się także powiedzenie że w okresie wiosennym nie można rozgrywać sparingów na boisku przy ul. Wiślanej gdyż zdaniem jednego z pracowników wspomnianej instytucji, odbywa się tam remont płyty 😉

    2. Jan
      12 sierpnia 2013 o godz. 15:09

      Po pierwsze w Kozienicach mieliśmy dwa świetne roczniki. 1991 oraz 1990. z Tych dwóch drużyn można było złożyć minimum 11 zawodników na wysokim poziomie. Niestety nieudolność zarządu spowodowało , że utalentowani zawodnicy z Kozienic grają po A-klasach rozgrywkowych i marnują swój potencjał inni zaś zrezygnowali z dalszej gry w piłkę… Tacy zawodnicy jak Fusiek, Kil , Krupa, Mazur, Kryczka, Maj , Jasek , Suchodolski , Kleszcz , Pyrka , Chołuj , Kultys , Wiśniewski itp. są tylko biernymi obserwatorami. Tak nie powinno być i Ci chłopcy powinni stanowic o sile Kozienickiej piłki… Zamiast ich sprowadza się zawodnikow z innych miast takich jak Radom czy Puławy i płaci sie im duzo wieksze pieniądze , niż naszym , a w zamian nie pokazują wielkiej piłki…. Myślę , że szkolenie zawodników jest na dobrym poziomie po mimo slabej bazy treningowej. PROBLEM JEST W TYM , ŻE WLADZE KLUBU PROWADZA NIE UDOLNIE KLUB I PROWADZA GO W ZŁA STRONĘ. GDYBY ELEKTROWNIA I GMINA ODCIEŁA PIENIĄDZE KLUB BY SIE ROZPADL BO NIE BYŁO BY NA WYPŁATE PIENIEDZY DLA ZAWODNIKÓW A WLASNYCH WYCHOWANKÓW NIE MA BO NIKT NIE POSTARAŁ SIE O TO , ŻEBY ZADBAĆ O WYCHOWANKA I POZWOLONO ZMARNOWAĆ TYLE LAT PRACY TRENERÓW Furgi I Klosa , ktorzy wychowali kilka talentów….

      • Robert
        13 sierpnia 2013 o godz. 14:40

        Nie jest tak do końca, wszyscy których wymieniłeś mieli szanse zaistnieć w seniorskiej piłce. Jednak o przydatności do zespołu świadczy forma jaką wymaga się od nich oraz ich zaangażowanie. Co to znaczy świetny rocznik, jak byłby taki wspaniały to Ci zawodnicy grali by np. w okręgówkach lub wyżej. Czemu nie grają ? czemu nie pokazują że warto na nich stawiać ?. Był kiedyś taki czas w Kozienicach że zawodnicy którzy się nie łapali w III lidze, grali w innych ale to bardzo dobrych zespołach w regionie. I nie były to megawaty, stany czy magnuszewy. O tamtych zawodnikach mogę napisać że byli świetni….

    3. Obiektywny kibic
      13 sierpnia 2013 o godz. 15:06

      Czy będziemy mieli w przyszłości do gry w piłkę nożną zawodników?. Najpierw zadajmy sobie pytanie, czy chodzi o grę w piłkę nożną czy kopanie w piłkę nożną?. Niewątpliwie są to dwie różne kwestie jeśli chodzi o dyscyplinę jaką jest futbol (soccer) najpopularniejszą grą na całym świecie. Czytając ostatni wpis dowiedziałem się że w Kozienicach mieliśmy uzdolnioną młodzież . Tak, można spotkać młode pokolenie z predyspozycjami do uprawiania różnych dyscyplin sportu, ale jeśli te dwa roczniki były takie dobre to dlaczego żaden z tych młodych zawodników nie wybił się wyżej i dlaczego grają lub grali po A-klasach. Przecież jeśli ktoś jest dobry to na młodzieżowców jest bardzo duże zapotrzebowanie w klubach III lub II ligi a nawet na zapleczu ekstraklasy. Właśnie z małych miast, miasteczek i wsi wywodzą się zawodnicy którzy grają na najwyższym polskim poziomie rozgrywkowym. Od czasów obecnego trenera Energii nikt nie zagrał na poziomie Ekstraklasy (dawniej I ligi) , to znaczy że z tą tak uzdolnioną młodzieżą wcale nie było tak dobrze i mieliśmy bardziej kopaczy, gdzie najwyżej z takimi umiejętnościami można spędzić czas w weekendowe popołudnie na boiskach ( duże słowo ) „B”klasy , „A”klasy lub okręgówki. Więc o kozienickim szkoleniu piłkarskim bym był ostrożny. Ale żeby przypomnieć niektórym to chłopaków z predyspozycjami do gry w piłkę nożną w Kozienicach to mieliśmy roczników 74,75,76,77. Tacy zawodnicy jak: Tomasz Lampe i wielu innych, gdzie mogli by grać w niejednym polskim klubie z tradycjami, ale zamiast rozwoju musieli się zmagać z ciężkimi kontuzjami przez nieumiejętne prowadzenie zawodnika i na siłę zrobienie wyniku sportowego kosztem zdrowia. Właśnie roczniki 70-te mogli zrobić bardzo mocny fundament po kozienicką piłkę. Ostatnim rocznikiem którego wstydzić się nie można było w okręgu mazowieckim to rocznik 85 z którego wywodzą się Kalinka, Ogonek, Godlewski i inni. A osobą która potrafiła dać podstawy piłkarskie tym chłopakom to jest Marian Pakuła.

    4. Adrian18
      22 sierpnia 2013 o godz. 11:45

      Według mnie trzeba zorganizować jakąś akademię w różnych kategoriach wiekowych oraz przeprowadzić testy na nabór przyszłych piłkarzy z Kozienic (przykładowo oddzielne dla gimnazjum i oddzielne dla szkół średnich) maksymalnie do lat 21 ponieważ jest dużo młodych chłopaków którzy chcieliby w przyszłości grać w nogę. Znam wiele chłopaków, nawet 20-letnich, którzy nie grają w żadnym klubie a mają talent do gry – oni nie mogą się zmarnować. Myślę, że przykład Rafała Wolskiego z naszego powiatu dał nam do myślenia, że tutaj także rodzą się piłkarskie talenty. Czemu obecnie szkoli się młodych chłopaków a nie tych 18, 19, 20-letnich którzy na pewno mają duży potencjał i chęć do gry? Trzeba zacząć działać!

      • Robert
        22 sierpnia 2013 o godz. 12:38

        Adrian, nie jest tak do końca. Z tego co wiem to w Energii działa zespół rezerw i nie skupia się on jedynie na wychowankach ale na wszystkich którzy coś umieją. Jeśli masz chłopaków którzy chcą pograć i spróbować swoich sił ( a może przebiją się do pierwszej drużyny) to niech przyjdą na ich zajęcia. na ich stronie http://www.energiakozienice.pl są podane daty treningów.

        • Adrian18
          23 sierpnia 2013 o godz. 12:30

          Pogadam z nimi. Mówisz że wystarczy przyjść na trening rezerw? A może znasz kogoś do kogo mogliby się oni zgłosić, kto by nimi dalej pokierował?

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *