• Emil Kopański: Z wizytą w fabryce futbolu, czyli jak to się robi w Holandii? Cz. 2: Szkolenie młodzieży

    przez  • 6 maja 2014 • Blogi, Emil Kopański, Opinie, Sport, Wydarzenia • 1 Komentarz

    No dobra, przyszedł czas na drugą część reportażu z cyklu „Z wizytą w fabryce futbolu, czyli jak to się robi w Holandii?”. Po rozdziale traktującym o budowaniu kadr zespołów, polityce finansowej i promocji graczy postanowiłem pochylić się nad newralgicznym aspektem piłki nożnej, czyli szkoleniem w drużynach młodzieżowych. A tutaj różnic między Holandią, a Polską jest wiele…

    Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam rozwodzić się na temat zaawansowanych systemów szkoleniowych. Skupię się raczej na podstawowych czynnikach, które robią różnicę. Na początek infrastruktura.

    Kozienice, Polska. Około 18 tysięcy mieszkańców. Stadion, jedno, bardzo kiepskie zresztą boisko treningowe. Około 200 trenujących piłkę nożną młodych zawodników. W składzie czwartoligowej Energii występuje jeden, nie najmłodszy już wychowanek.

    A teraz Cuijk, Holandia. Około 18 tysięcy mieszkańców. Dwa kluby piłkarskie, stadion, 13 (słownie: trzynaście) OŚWIETLONYCH boisk treningowych, także do hokeja na trawie, około 1300 dzieci trenujących futbol. W położonej w tej samej gminie miejscowości Beers zamieszkuje niespełna 2000 osób, mających do dyspozycji… cztery pełnowymiarowe boiska.

    Subtelna różnica? Witamy w Polsce. Po lekturze pierwszej części reportażu zadzwonił do mnie Piotr Dziewicki, trener Polonii Warszawa. Porozmawialiśmy kwadrans na temat publikacji i kilku spraw pobocznych. Kwestię polskiej infrastruktury podsumował krótko: „to nie jest przepaść, bo przepaść gdzieś się kończy, a my nie mamy nawet dna”. Trafne. W kraju nad Wisłą bronią się tylko pojedyncze ośrodki. Gutów Mały, Grodzisk Wielkopolski, Kleszczów, Gniewino. Trudno znaleźć więcej lokalizacji na wysokim poziomie. A prognozy na przyszłość wcale nie są lepsze…

    Kwestia „gdzie” to jedno, a kwestia „jak” to zupełnie inna para kaloszy. Krótką, bo o całym zagadnieniu można napisać kilkutomową książkę, analizę szkolenia w Holandii warto rozpocząć od kwestii wychowawczych, gdyż to właśnie od nich zaczyna się cała, ciężka praca. W czasie meczów juniorów każdy faul jest nieuchronnie odgwizdywany. Po prostu nie istnieje taka opcja, jak „sędzia daje pograć”. Zawodnicy w Holandii mają bowiem uczyć się perfekcyjnego opanowania piłki, a nie walki wręcz. Przekleństwa bezwzględnie karane są czerwoną kartką. Nie działa ona jednak tak, jak w Polsce. W lidze holenderskiej w miejsce wykluczonego zawodnika natychmiast wchodzi gracz rezerwowy. Chodzi bowiem o to, aby piłkarz miał świadomość, że zostanie ukarany za swoje wykroczenie, lecz nie może to powodować osłabienia całej drużyny. Co więcej, taki delikwent niebawem może spodziewać się listu z KNVB, a w nim powiadomienia o karze finansowej. Opłaca się więc trzymać nerwy na wodzy… W holenderskich zespołach, podobnie zresztą jak w wielu innych na całym świecie, zdarzają się jednostki wybitnie niepokorne, negatywni liderzy. Nikomu jednak nie przychodzi na myśl, aby takiego zawodnika usuwać z drużyny. Szkoleniowcy i opiekunowie wywierają na nich po prostu wyjątkową presję. Jak? Choćby poprzez aplikowanie coraz trudniejszych zadań na których niesforny gracz zwyczajnie musi się wyłożyć i zrozumieć, że do Messiego mu jeszcze bardzo daleko. To naprawdę działa.

    Bardzo ciekawy wniosek z wizyty w Polsce wysnuł Jan Pruijn, były szef szkolenia Ajaksu Kapsztad, będącego zamiejscową filią klubu z Amsterdamu. Stwierdził bowiem, iż polski trener, mając do wyboru ośmiu spośród stu zawodników, wybierze najlepszych. Najlepszych, a nie najlepiej rokujących. W Holandii natomiast największe szanse na przejście wstępnej selekcji mają ci gracze, którzy niekoniecznie wyróżniają się w danym momencie, ale za to sukcesywnie się rozwijają, podczas gdy najlepsi w tymże rozwoju hamują. Ten sam Pruijn przedstawił prostą zasadę w budowaniu kadry zespołu, w Polsce w żaden sposób nie praktykowaną. Otóż drużyna musi składać się z określonej liczby zawodników prawo i lewonożnych. I nie ma odstępstw od tej reguły! Nieważne, że w określonym momencie dany zawodnik prawonożny jest na wyższym poziomie, niż lewonożny. Tak jest i już, jak śpiewał Piotr Bukartyk. System wymaga, system pracuje. Dzięki temu w Holandii nie brakuje zawodników na newralgicznych w polskim futbolu pozycjach, jak lewa obrona, czy lewa pomoc. Alleluja. Co więcej, każdy zespół młodzieżowy dostosowuje swój system do gry seniorów. W akademiach najbardziej dba się zatem o te elementy, które są najistotniejsze dla dorosłych graczy.

    Ogromny nacisk w Holandii kładzie się na rozwijanie inteligencji i kreatywnego myślenia u zawodników. Bardzo często w czasie treningów szkoleniowcy zatrzymują grę. Zamiast prostej podpowiedzi, zadają pytania. Co powinieneś zrobić? Jakie masz alternatywy? Co mogłeś wykonać lepiej? Teoretycznie proste, ale jakże rzadko stosowane podczas zajęć w Polsce… Od kilku lat dość regularnie mam okazję obserwować z bliska treningi warszawskiej Legii. Dopiero trener Henning Berg wprowadził na stałe ten element. Zwrócił też uwagę na kolejny, bardzo istotny aspekt, a mianowicie komunikację w zespole. Niezmiernie ważny w Holandii jest fakt, jak zawodnik zachowuje się na boisku. Przy ocenie przydatności do zespołu decydują nie tylko umiejętności czysto piłkarskie, ale także umiejętność przekazywania właściwych sygnałów, podpowiedzi. Tym nie zajmuje się już trener – to zawodnicy muszą komunikować się między sobą, dlatego podczas spotkań drużyn młodzieżowych na boisku często głośniejsi są piłkarze, niż kibice. Bez żadnego znaczenia podczas meczów juniorów jest, odwrotnie niż w Polsce, osiągany wynik. Na zachodzie niewielu interesują rezultaty spotkań kadr młodzieżowych, gdyż trenerzy rozliczani są z dalszych postępów zawodników, a nie sukcesu „tu i teraz”. W 2001 roku reprezentacja Polski U-18 zdobyła mistrzostwo Europy, po drodze pokonując między innymi Hiszpanów (4:1). Rewelacja, prawda? Cały obraz zostaje zamazany w momencie, gdy spojrzymy, gdzie obecnie występują zawodnicy, którzy wyszli na murawę w tamtym spotkaniu. Polacy, może poza Tomaszem Kuszczakiem, nawet nie otarli się o zawodowy futbol na najwyższym poziomie, podczas gdy występujący wówczas w kadrze Hiszpanii Victor Valdes, Mikel Arteta, czy Albert Riera stali się gwiazdami światowego formatu. Nic dodać, nic ująć.

    Podczas zajęć w Holandii lwią część treningu stanowią tzw. małe gry. Zespoły mają najczęściej za zadanie jak najdłużej utrzymywać się przy piłce. Co różni holenderskie treningi od polskich, odbywających się na orlikach? Otóż Holendrzy często skracają, lecz nie zawężają pola na którym toczy się gra. Dzięki temu prostemu zabiegowi zawodnicy nie mają problemów z przestawieniem się na duże boiska, gdyż bez problemu czują dystans dzielący poszczególnych piłkarzy w różnych formacjach. Ciekawym rozwiązaniem jest także (nie)wykonywanie autów. Holendrzy uważają, że jest to kompletnie nieistotny element gry i nie wznawiają akcji zza linii bocznej. Po wybiciu piłki na aut, ta wraca do bramkarza i drużyna zmuszona jest tym samym do konstruowania kolejnej akcji. Powtarzalność, schematy – to przynosi efekty. Alessandro Del Piero wspominał, że swego czasu przez rok po treningach próbował wykonać jeden strzał. W końcu mu się udało. To była jedna z najszczęśliwszych chwil w jego karierze. Samozaparcie i dążenie do celu przyniosło skutki…

    W trzeciej i ostatniej części reportażu z serii „Z wizytą w fabryce futbolu…” opowiem o mentalności i różnicach w podejściu do tematów niejako pobocznych, czyli psychologii i motywacji stosowanej w holenderskim futbolu.

    Komentarze

    O serwisie

    Jesteśmy grupą niezależnych dziennikarzy, której sprawy Kozienic nie są obojętne. Z uwagą śledzimy lokalną politykę, przyglądamy się problemom z jakimi borykają się nasza rodzina, sąsiedzi i znajomi. Cieszymy się z sukcesów sportowych i wkurzamy z powodu dziurawych ulic. Nie mamy sformalizowanej redakcji. Zajmujemy się różnymi rzeczami, a ten serwis jest naszą oddolną inicjatywą. Jest tworzony przez kozieniczan i dla kozieniczan.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *